Blog
Moc Życia: suplementy tworzone z porządku i odpowiedzialności
Piszę dziś bardzo osobiście – o tym, dlaczego w ogóle połączyłam ustawienia Berta Hellingera z tworzeniem suplementów Moc Życia.
To nie był pomysł „pod marketing”. To był efekt wielu lat pracy z ludźmi, zdrowiem i… sobą samą.
Skąd się wzięły ustawienia Berta Hellingera w moim życiu?
Od ponad 30 lat jestem zanurzona w profilaktyce zdrowia – 25 lat w branży farmaceutycznej i suplementacyjnej, od lat w zielarstwie, organizacji wydarzeń edukacyjnych.
Cały ten czas widzę jedno:
ciało nigdy nie jest „oderwane” od emocji, relacji, historii życia.
Z jednej strony mamy badania, normy, substancje czynne, procedury produkcji.
Z drugiej – człowieka, który nosi w sobie:
- napięcia z domu rodzinnego,
- stres z pracy,
- historie, o których czasem nawet nie mówi na głos.
Kiedy pierwszy raz zetknęłam się z ustawieniami systemowymi Berta Hellingera u Naturoterapeuty Artura Głowackiego, miałam wrażenie, że ktoś wreszcie nazwał to, co intuicyjnie czułam od dawna:
że życie to system, a zdrowie to coś więcej niż tylko biochemia.
Dlaczego przeniosłam ustawienia do biznesu i marki Moc Życia?
W pewnym momencie pokazał mi , że firma też jest systemem.
Marka też ma swoje „korzenie”, swoje relacje i swoje miejsce.
Kiedy zaczęła się rodzić Moc Życia, zadawałam sobie kilka niewygodnych pytań:
- Z jakiego miejsca ja to tworzę?
- Czy chcę „tylko” zrobić ładny suplement, czy naprawdę służyć ludziom?
- Czy potrafię wziąć odpowiedzialność za to, co wypuszczam na rynek?
- Czy naprawdę patrzę na klienta jak na człowieka, czy jak na „target”?
I tu ustawienia systemowe okazały się bezcenne.
Bo one bez litości pokazują intencję.
W ustawieniu nie da się „zagrać roli”.
Tam widać, czy projekt rodzi się z lęku („wszyscy robią suplementy, muszę też”), z chciwości, z potrzeby udowodnienia sobie czegoś – czy z miejsca spokojnej decyzji i chęci służenia.
Jak korzystam z ustawień przy tworzeniu suplementów Moc Życia?
Nie wygląda to tak, że „pytam pola”, ile miligramów włożyć do kapsułki 😉.
Skład, dawki, prawo – to zawsze stoi na twardych nogach: badania, normy, doświadczenie i przepisy.
Ustawienia wchodzą na innym poziomie.
1. Najpierw pytam o intencję
Zanim usiądziemy do szczegółowej receptury, pytam siebie (i zespół):
- Komu ma służyć ten suplement?
- W czym ma wspierać codzienne funkcjonowanie?
- Czego ten produkt na pewno nie będzie obiecywał?
To jest moment na uczciwość:
czy nie próbujemy zrobić „magicznej kapsułki na wszystko”,
czy nie wchodzimy w obszar, do którego nie mamy przygotowania.
2. Potem klasyczna praca merytoryczna
Tu nie ma „drogi na skróty”:
- dobór składników zgodnie z wiedzą zielarską, naturoterapeutyczną i prawną,
- konsultacje, bezpieczeństwo, zgodność z regulacjami,
Bez tego nie ma w ogóle rozmowy.
3. I dopiero potem – ustawienie systemowe
Na tym etapie patrzymy na suplement jak na nowy element systemu Moc Życia.
W ustawieniu pojawiają się reprezentanci:
- ja jako twórczyni marki,
- marka Moc Życia,
- nowy suplement,
- klienci,
- pieniądze,
- prawo i regulacje,
- czasem wcześniejsze projekty albo ważni partnerzy.
I wtedy zadajemy pytania bardziej „egzystencjalne” niż biznesowe:
- Czy ten suplement ma swoje miejsce obok innych, czy próbuje zająć cudze?
- Czy marka patrzy na klienta z szacunkiem, czy bardziej na pieniądze?
- Czy prawo jest traktowane poważnie, czy przesuwane gdzieś do kąta?
- Czy nie ciągnie za nami jakaś stara, niezamknięta historia (np. projekt, który został porzucony bez podziękowania)?
To, co widzimy w polu, przekładamy potem na konkret:
- czasem zmieniamy nazwę, bo jest „za duża” albo wprowadza w błąd,
- doprecyzowujemy grupę docelową, lub podmieniamy składniki które ze sobą rywalizują zamiast działać synergicznie)
- rezygnujemy z obietnic, które byłyby nieuczciwe,
- domykamy jakąś starą sprawę w firmie, zanim wejdziemy w nowe.
- Na sam koniec zgłoszenie do GIS, etykiety, procedury jakości.
Co dają mi ustawienia jako twórczyni Moc Życia?
Przede wszystkim spokój i porządek wewnętrzny.
1. Spokój
Kiedy widzę, że:
- suplement stoi na swoim miejscu,
- klient jest traktowany z szacunkiem,
- prawo ma ważne, widoczne miejsce,
- pieniądze są w roli uczciwej wymiany, a nie „bóstwa”,
mam w środku zgodę, by ten produkt sygnować swoim imieniem i nazwiskiem.
2. Pokorę
Ustawienia uczą pokory.
Pokazują, że:
- nie wszystko „zależy ode mnie”, bywało że moje pomysły spotykały się z odrzuceniem przez system, wiec musiałam odpuścić.
- że każda osoba i każdy etap ma swoje znaczenie,
- że rynek, ludzie, życie weryfikują nasze pomysły.
To pozwala mi mówić uczciwie:
Moc Życia nie jest „cudem w kapsułce”.
To seria suplementów, w której staramy się połączyć:
- wiedzę,
- doświadczenie,
- systemowy porządek
z realną troską o człowieka.
3. Odpowiedzialność
Dzięki ustawieniom inaczej słyszę pytanie:
„Czy bierzesz odpowiedzialność za to, co wypuszczasz na rynek?”
Odpowiedzialność oznacza dla mnie m.in.:
- nie składam obietnic, których wiem, że nie można złożyć,
- nie sugeruję, że suplement zastąpi lekarza czy terapię,
- jasno mówię, czym suplement jest, a czym nie jest,
- patrzę na klienta jak na człowieka z historią, a nie „target z portfela”.
Czego ustawienia NIE znaczą w kontekście Moc Życia?
Chcę to powiedzieć bardzo wyraźnie:
- Ustawienia nie zastępują badań klinicznych, norm prawnych ani medycyny.
- Nie służą do stawiania diagnoz ani do decydowania o leczeniu.
- Nie wyznaczają dawek ani składu ( choć zdarzyło się że trzeba było zmienić składnik, bo nie współgrał z resztą) – od tego są nauka, eksperci i przepisy.
Ustawienia są dla mnie dodatkową warstwą świadomości:
- dbają o „duszę” projektu,
- podczas gdy prawo, nauka i technologia dbają o jego „ciało”.
Dlaczego o tym piszę tak otwarcie?
Bo wiem, że przyciągam do siebie ludzi, dla których:
- zdrowie to nie tylko wyniki badań, ale też emocje i relacje,
- ważna jest intencja twórcy i sposób, w jaki podejmuje decyzje,
- liczy się to, by firma miała serce, a nie tylko logo.
Moc Życia jest marką, którą buduję z przekonaniem, że porządek, szacunek i odpowiedzialność wobec człowieka są równie ważne jak skład kapsułki.
Jeśli to z Tobą rezonuje – zapraszam Cię dalej w tę drogę.
Będę jeszcze nie raz pisać o kulisach powstawania naszych suplementów, o systemowym podejściu i o tym, jak łączę zielarstwo, naturoterapię i ustawienia w praktyce.